Żona uczonego

Krysia bardzo dzielnie sekundowała mężowi w jego zajęciach naukowych. Podziwiałam jej energię, z jaką prowadziła dom i wychowywała dzieci, jednocześnie zaś podtrzymywała kontakty towarzyskie i spełniała "obowiązki reprezentacyjne". Posiadała również swój niemały udział w podróżach badawczych męża: bywała przecież i rysownikiem znalezisk, i organizatorką "dnia powszedniego" polskiej ekipy. Trzeba było przyznać, że profesor znalazł godną siebie partnerkę, umiejącą prowadzić jego wielkie i małe sprawy. Nawet fizycznie upodobnili się do siebie państwo Michałowscy: oboje posiadają ten sam typ nobliwej urody, którą zachwycają na reprezentacyjnych przyjęciach. Nieraz spotykałam ludzi, którzy życie państwa Michałowskich uważali za jedno pasmo sukcesów, ja natomiast, podglądająca od czasu do czasu ich dzień powszedni, uważam, że ciężko oboje pracowali na okresy powodzenia i triumfów. Tak zresztą bywa zawsze z ludźmi niezwykłymi: ich osiągnięcia są nie tylko wynikiem talentów i przychylności losów, lecz przede wszystkim efektem żmudnej codziennej pracy.

infakt.pl pisanie prac prace magisterskie Michałowski .